Marka handlowa AMARANTHINE zaczęła żyć własnym życiem. Zapraszam do obserowania nas na facebooku:

    https://www.facebook.com/Amaranthine

    

 

    W jaki sposób połączyć ze sobą płaskorzeźbę nieśmiertelnego wojownika  z perskiego Persepolis z najbardziej ulotną ze sztuk jaką jest muzyka oraz przyjemnością wypicia doskonałego trunku? W jaki sposób dokonać syntezy trzech  odmiennych światów w jednej marce handlowej? Trzy odmienne produkty, trzy różne filozofie? Tylko grą wyobraźni. Taki właśnie ma być AMARANTHINE. Wyjątkowy, inteligentny, elitarny… Ma być klubem dla wybranych, żyjących inaczej, kroczących własną ścieżką. Tworzę go ponieważ ,,trzeba wybierać pracę, która sprawia frajdę a nie winduje status” a  ,,tym co pcha zwycięzców do przodu jest pasja a nie pieniądze”. Po ukończeniu 40 roku życia nie interesuje mnie realizowanie kolejnych cudzych strategii, dążenie do deprawujących milionów, walka z rzeczywistymi lub wyimaginowanymi wrogami.  To już było. Pora w końcu żyć  pasją i   z pasji. Materialny poziom tego życia jest drugorzędny – istotne jest samo dążenie za marzeniami.
    Projekt AMARANTHINE skupia w sobie wszystkie ideały CASPIAN TRADE, ułańską fantazję gotową rzucić rękawicę największym tuzom, grubym rybom, zadufanym w sobie prezesom. Niewoli wyników, wzrostów, tabelek, planów, strategii. Ma być pułkownikiem Kmicicem biznesu, zawadiackim projektem pełnym kawalerskiej fantazji potwierdzającym, iż nie ważny jest zysk ale radość handlowania, nieszablonowego życia na przekór.
    AMARANTHINE ma być laurką, którą sam sobie wystawię; potwierdzeniem  największych umiejętności handlowych. Cele jakie sobie postawiłem należą do tych z gatunku ,,mission impossible”: wprowadzić na rynek europejski towar z objętego embargiem kraju; odbudować handlową pozycję wina z Gruzji oraz przyłączyć swych Klientów do grupy bardziej elitarnej niż bibliofile – ponieważ za takich uznać dziś należy kupujących płyty z muzyką; namacalnym dyskiem, papierową kopertą, zamiast cyfrowych plików.
    AMARANTHINE ma być marką premium, która łączy w sobie moje trzy wielkie pasje: muzykę, wino i Persję. Sama nazwa jest takim łącznikiem, grą słowa. Wszak AMARNTHINE to: wieczny, zupełnie jak nieśmiertelni z gwardii perskiego ,,króla królów”. To również nieprzemijalność sztuki, muzyki zapisywanej z potrzeby serca i  duszy. To wreszcie amarant – kolor wina, czarodziejskiego napoju bogów. Nie będzie  to więc  marka dla wszystkich lecz symbol pewnego wysublimowanego poziomu, do którego  udało mi się dotrzeć przez kilkadziesiąt lat życia. Przecież nie każdemu  musi odpowiadać wino z dolin Gruzji, niektórym smakuje  plebejskie piwo. Nie każdy musi słuchać płyt polskich zespołów niezależnych – można włączyć którąś z komercyjnych, sformatowanych stacji radiowych. Nie każdy musi mieć teczkę z bydlęcej skóry wyprodukowaną w kraju, który konsekwentnie idzie na przekór komercyjnym wartościom zachodniego świata. Można żyć zupełnie inaczej niż zaproponuje to AMARANTHINE. Zawsze jednak znajdzie się ktoś, kto myśli podobnie, kto ma podobne potrzeby i oczekiwania od życia. Do takich ludzi skierowany jest mój projekt. Jak mawiał Albert Schweitzer ,,Szczęście to jedyna rzecz, która się mnoży, gdy się ją dzieli.” – a czym jeśli nie szczęściem jest wspólne słuchanie muzyki przy lampce doskonałego wina?
     Przyszłość widzę… amarantową…
 

 


How to combine a relief of an immortal, ancient Persian warrior  form Persepolis , the most transient of  the arts –music with the delight of having a nice glass of decent wine? How to combine the three worlds in one trade brand?  Three different products, three philosophies? Only with the play of imagination. This is what the AMARANTHINE is to be: unique, intelligent,  egalitarian… . It shall be a club for special people living  their unique lives, following their own paths. I have created it believing that one “should choose the work that makes them happy not winds up their social status”) as “this is the inner passion, not money, that pushes the winner forward”.  When I turned 40,  I am not interested in realizing someone else’s strategies, striving to get the corrupting millions, a war against real or imaginary  foes any more. I am over it. It is time to live with and from my  passion. The material level of the life  is  of secondary importance- vital is chasing the dreams itself.
    AMARANTHINE - a project that converges all the Caspian Trade’s ideals: bravado, eager to throw down the glove before the aces, big fish, egocentric presidents, the slavery of results, increases, grids, plans  strategies. It is to be a daredevil of business   a swashbuckling designer  full of bravura, proving that the joy of trading, unconventional lifestyle in spite prevails over the income.
    AMARANTHINE  is be a congratulation card which I am preparing for myself, the evidence of my highest trading skills. I set myself kind of “mission impossible” goals:  to introduce to the European market goods from a country under embargo, to restore the trade condition of Georgian  wine, and (count my clients among) encourage my clients to join a group  more exclusive than bibliophiles, as this is how the music lovers - CD collectors shall be called. Those who buy music records in their touchable form, in a paper envelope, not in digital files.
    Amaranthine is to be a premium brand combining my three great passions: music, wine and Persia. Even the project’s name is a link, a play on words.  AMARANTHINE means eternal,  like the immortals from the Persian guard of “King of Kings”. This is also the continuity of the arts-music composed from the hearts’ desires. Finally, AMARANTHINE is the color of wine –the magic, divine drink. The brand then is not supposed to be for everybody, but a  symbol of a sublime taste  which I manage to achieve after the several dozen years of my  life. Yet not everybody will appreciate the extraordinary taste of the  wine from Georgian valleys. One can be satisfied with just beer. Not everyone will find pleasure in listening to some Polish independent bands.  There are still some commercial , mainstream radio station to tune in to. Not everyone will value the fact that a cowhide briefcase of his was made in a country, which has consistently stood against the commercialized values of the western world.  You can live differently than the Amaranthine suggests. There will always be, however, someone with a similar way of thinking, needs and expectations. This is who this project is directed to. Albert Schweitzer used to say "Happiness is the only thing that is doubled when you share it." Listening to good music together with a glass of wine in a hand… isn’t that happiness?
    My future looks… AMARATHINE